Po co nam demokracja?
Mówiąc w ogromnym uproszczeniu, najczęściej
w praktyce realizowane koncepcje państwa można scharakteryzować dwoma
terminami: „państwo liberalne”. „państwo autorytarne”. (Dlaczego w tym zestawieniu nie ma terminu
„państwo demokratyczne” – o tym za chwilę).
Państwo liberalne uznaje wolność
jako najważniejszą wartość. Wolność ma być obecna w życiu społecznym,
politycznym, gospodarczym, religijnym obyczajowym, rodzinnym i każdym innym.
Oczywiście wolność nie może być absolutna jest zawsze ograniczana przepisami
prawa Tylko to, „co nie jest zabronione – jest dozwolone” . Zabronione jest
zazwyczaj to, co krzywdzi innych ludzi lub niekorzystnie wpływa na wspólne
wartości i interesy spajające daną zbiorowość. Wolność tak rozumiana implikuje
kilka innych zasad. Najważniejsza z nich, to odpowiedzialność. Obywatele muszą
wziąć na siebie odpowiedzialność za własne życie, za swój rozwój za rodzinę,
zasobność materialną, zdrowie, wykształcenie, wychowanie dzieci, itd. Jakość życia obywatela w takich państwach zależy od
jego zdolność, przedsiębiorczości, pracowitości a nie od woli rządzących.
W społeczeństwach wybierających
liberalny typ państwowości niektóre sfery życia oczywiście należy widzieć jako
dobro wspólne, te sfery powierza się „opiece” państwa. Z nich najważniejsze to
obronność i bezpieczeństwo wewnętrzne. Do dobra wspólnego mogą należeć też mogą:
infrastruktura, energetyka, oświata, kultura, służba zdrowia. Mogą ale nie
muszą. Spokojnie można wyobrazić sobie takie państwowości, w których te
dziedziny mogą dobrze funkcjonować poza ingerencją państwa. Wiele państw nie zajmuje
się na przykład sprawami gospodarczymi, uznając, że będzie taniej i
efektywniej jeśli pomiędzy obywatelem -
usługobiorcą a obywatelem - usługodawcą
nie będzie urzędnika, który wszystko będzie reglamentował i kontrolował.
Urzędnik tak naprawdę niczego nie wytwarza ale za to bardzo wiele kosztuje. Trzeba
go utrzymać z zasobów tych, którzy dobra wytwarzają a jego decyzje zawsze
obarczone będą dużym ryzykiem błędu lub dyktowane jego prywatnym interesem.
Są i wady ustrojów liberalnych - znamy
je z historii. Główną z ich to tworzące się nieuchronnie nierówności,
Społeczeństwo dość szybko dzieli się na bogatych i biednych, silnych i słabych.
Nowoczesne państwa liberalne mimo że akceptuję nierówności , tworzą mechanizmy
aby te nierówności nie były zbyt
drastyczne. Te mechanizmy, to zapisane w prawie zasady transferu dóbr do osób
(rodzin) słabych i niewydolnych. Tworzony jest cały system zapomóg, zasiłków i
dopłat. W ten sposób powstają tzw.
„państwa opiekuńcze”, których ambicją jest „zrównoważony rozwój”, według
ogólnej zasady „każdy obywatel ma prawo do godnego życia”. Ale im większy transfer socjalny, tym większy
interwencjonizm państwa w gospodarkę. Takie państwo potrzebuje coraz więcej
środków aby zaspokajać żądania socjalne biedniejszych grup. Jest to jeden ze
sposobów na tworzenie się ustrojów socjalistycznych. Socjalizm aby być efektywne
musi zbudować silne państwo, zdolne do
skutecznego egzekwowania podatków od grup bardziej zaradnych.
Widzimy więc, że państwo z
założenia liberalne może „dzięki” zasadzie solidaryzmu społecznego może powoli
przeradzać się w państwo socjalistyczne. Prawie wszystkie tzw. państwa
zachodnie przeszły lub przechodzą tego rodzaju transformację. Można to
zaakceptować i z tego się cieszyć, ale trzeba się także liczyć z tym, że im
większy transfer socjalny, tym mniej pozostaje na inwestycje, tym wolniejszy jest rozwój i tym większe
niebezpieczeństwo zapaści gospodarczej. Państwo, które nadmiernie ingeruje w
życie codzienność obywateli z zasady
jest kosztowne, ociężałe i niewydolne.
Państwa autorytarne w swojej
czystej postaci zbudowane jest na zasadzie piramidy. Na samym szczycie władca,
od którego woli wszystko zależy, niżej - podlegli mu i całkowicie posłuszni akolici, jeszcze niżej wyznawcy, utwierdzeni w
przekonaniu, że tylko przywódca obdarzony ponadnormalnymi zdolnościami jest w
stanie wszystko rozumieć i jako ten najmądrzejszy wie wszystko, ma plan i może
jako jedyny rozwiązać wszystkie nasze problemy. Na samym dnie reszta poddanych,
zmuszanych najczęściej do poddaństwa i posłuszeństwa. Warunkiem powodzenia
poczynań władcy jest wiara, posłuszeństwo i brak wątpliwości w słuszność jego idei
i poglądów. Nie są ważne szczegóły, np. jaki tytuł oficjalnie taki władca
przyjmie: Cesarz, Król, Sekretarz Generalny, Generalisimus, Wódz Naczelny,
Ojciec Narodu czy Prezes, ważne jest to, że tego typu władza wymaga ścisłej
kontroli obywateli, bo tylko ścisła kontrola (inwigilacja) umożliwi wyłonienie
przeciwników, których następnie należy szybko ujawnić, wskazać, napiętnować.
Nawiasem mówiąc tego typu władzy wrogowie są bardzo potrzebni, wręcz niezbędni.
Na wrogów zawsze można zrzucić wszystkie nieszczęścia i niepowodzenia, istnienie wrogów i konieczność
walki z nimi bardzo dobrze tłumaczy konieczność ograniczania swobód
obywatelskich i rezygnację z części dóbr. Wróg rzeczywisty lub urojony spala
społeczeństwo z władzą, gdyż tylko władza ma moc aby ewentualnie przed wrogiem
nas obronić i może kiedyś wroga pokona. Obywatele stale kontrolowani i poddawani
rożnym zabiegom socjotechnicznym w końcu będą ulegli, część z nich dlatego że władzy
uwierzy, cześć ze strachu.
Władza autorytarna może istnieć w
wielu odmianach różniących się pozycją wodza, uprawnieniami akolitów, stopniem
podporządkowania sobie społeczeństwa i siłą stosowanych represji. Rożna może
być także zasada podziału dóbr. Najpowszechniejsza jest taka, że im kto jest
wyżej w hierarchii tym więcej mu się należy. Nawet jeśli w założeniach władza
wprowadzi zasadę, że wszyscy mają otrzymywać mniej więcej po równo, to w
praktyce i tak ci najsilniejsi zawsze wezmą sobie najwięcej. Nierówności i w
tym modelu władzy stają się nieuchronne. Z tą różnicą, że bogactwo w ustrojach
liberalnych jest związane z wytwarzaniem a w ustrojach autorytarnych z
zajmowaną pozycją w hierarchii władzy.
Co z tą demokracją? Otóż demokracja
nie jest niezbędna do sprawowania władzy. Demokracja, to ewentualnie tylko
sposób na wyłanianie władzy i jej okresową ocenę i weryfikację. Lud nie pełni
władzy w żadnym z ustrojów. Władzę pełnią albo przedstawiciele ludu (przez nich
wyłaniani) albo uzurpatorzy, którzy władzę biorą sobie sami. Demokracja w
nowoczesnych ustrojach umożliwia kadencyjność władzy i jej zmianę przy wyborach.
Demokracja jednak nie zapewnia raz na zawsze jednego modelu władzy. W wyniku demokratycznych
wyborów może pojawić równie dobrze władza o charakterze liberalnym jak i
autorytarnym. Zresztą tę cykliczność preferencji wyborczych można zaobserwować
w wielu krajach. Liberalizm gospodarczy zwykle sprzyja rozwojowi, gdy on
obowiązuje zazwyczaj wszyscy mają się coraz lepiej, z tym że w końcu jedni (mniejszość)
maja zdecydowanie więcej niż reszta i to przestaje się większości podobać.
Pojawiają się tendencje do formułowania coraz radykalniejszych żądań socjalnych
lub zmian ustrojowych gwarantujących większą „sprawiedliwość” w podziale dóbr.
W końcu pojawia się alternatywa w postaci ugrupowań oferujących społeczeństwu
większą równość i sprawiedliwość, lepszą opiekę socjalną i w ogóle większy
dobrobyt. W konsekwencji następne wybory są okazją do przekazania władzy właśnie
tym populistycznym ugrupowaniom. I co one robią? One, aby wywiązać się ze
swoich obietnic musza wprowadzić model autorytarny, ze wszystkimi jego konsekwencjami.
Inaczej się nie da. Ich rządy w końcu doprowadzają do zapaści gospodarczej, i
wtedy rządzący mają do wyboru albo poddać się weryfikacji w demokratycznych
wyborach stracić władzę, albo wprowadzić ostrzejszą formę autorytaryzmu w formie
pełnej dyktatury. Wtedy o demokracji i demokratycznych wyborach można już
zapomnieć.
Wnioski są takie:
·
Demokracji nie zagrażają państwa liberalne, gdyż
te bez demokracji nie mogłyby istnieć. Demokracji zagrażają ustroje z tendencją
do autorytaryzmu. Dla nich demokracja jest stałym zagrożeniem i jako taka w
sposób naturalny będzie w trakcie ich rządów ograniczana i likwidowana.
·
Demokracja nie jest więc wartością stałą i
niezmienną w żadnym kraju. Demokracja jest elementem życia społecznego i
politycznego, który został wywalczony przez naszych przodków i który, jako
zasadę odziedziczyliśmy. Od nas zależy czy będziemy dobrodziejstwo demokracji
szanować i chronić, czy pozwolimy aby nam je odebrano.
·
Musimy więc jako obywatele zrozumieć w końcu, że
naprawdę od nas zależy nie tylko kto i według jakiego modelu będzie nami
rządził, ale też to czy zasada demokracji będzie w ogóle nadal obowiązywać. Zawsze
będzie takie niebezpieczeństwo, że
poprzez nasze nieprzemyślane, lekkomyślne wybory pozbędziemy się
dziedzictwa demokracji i oddamy siebie i nasze dzieci na pastwę dyktatorów i
tyranów. Pamiętajmy też, że dyktatorzy zwykle sami władzy nie oddają. Prawie
zawsze aby obalić dyktatora potrzebny jest „rozlew krwi”. Zastanówmy się czy tego chcemy.