piątek, 23 września 2016

Po co nam demokracja?



Po co nam demokracja?
Mówiąc w ogromnym uproszczeniu, najczęściej w praktyce realizowane koncepcje państwa można scharakteryzować dwoma terminami: „państwo liberalne”. „państwo autorytarne”.  (Dlaczego w tym zestawieniu nie ma terminu „państwo demokratyczne” – o tym za chwilę).
Państwo liberalne uznaje wolność jako najważniejszą wartość. Wolność ma być obecna w życiu społecznym, politycznym, gospodarczym, religijnym obyczajowym, rodzinnym i każdym innym. Oczywiście wolność nie może być absolutna jest zawsze ograniczana przepisami prawa Tylko to, „co nie jest zabronione – jest dozwolone” . Zabronione jest zazwyczaj to, co krzywdzi innych ludzi lub niekorzystnie wpływa na wspólne wartości i interesy spajające daną zbiorowość. Wolność tak rozumiana implikuje kilka innych zasad. Najważniejsza z nich, to odpowiedzialność. Obywatele muszą wziąć na siebie odpowiedzialność za własne życie, za swój rozwój za rodzinę, zasobność materialną, zdrowie, wykształcenie, wychowanie dzieci, itd. Jakość  życia obywatela w takich państwach zależy od jego zdolność, przedsiębiorczości, pracowitości a nie od woli rządzących.
W społeczeństwach wybierających liberalny typ państwowości niektóre sfery życia oczywiście należy widzieć jako dobro wspólne, te sfery powierza się „opiece” państwa. Z nich najważniejsze to obronność i bezpieczeństwo wewnętrzne. Do dobra wspólnego mogą należeć też mogą: infrastruktura, energetyka, oświata, kultura, służba zdrowia. Mogą ale nie muszą. Spokojnie można wyobrazić sobie takie państwowości, w których te dziedziny mogą dobrze funkcjonować poza ingerencją państwa. Wiele państw nie zajmuje się na przykład  sprawami  gospodarczymi, uznając, że będzie taniej i efektywniej jeśli pomiędzy obywatelem  - usługobiorcą a obywatelem  - usługodawcą nie będzie urzędnika, który wszystko będzie reglamentował i kontrolował. Urzędnik tak naprawdę niczego nie wytwarza ale za to bardzo wiele kosztuje. Trzeba go utrzymać z zasobów tych, którzy dobra wytwarzają a jego decyzje zawsze obarczone będą dużym ryzykiem błędu lub dyktowane jego prywatnym interesem.
Są i wady ustrojów liberalnych - znamy je z historii. Główną z ich to tworzące się nieuchronnie nierówności, Społeczeństwo dość szybko dzieli się na bogatych i biednych, silnych i słabych. Nowoczesne państwa liberalne mimo że akceptuję nierówności , tworzą mechanizmy aby te  nierówności nie były zbyt drastyczne. Te mechanizmy, to zapisane w prawie zasady transferu dóbr do osób (rodzin) słabych i niewydolnych. Tworzony jest cały system zapomóg, zasiłków i dopłat. W ten sposób powstają  tzw. „państwa opiekuńcze”, których ambicją jest „zrównoważony rozwój”, według ogólnej zasady „każdy obywatel ma prawo do godnego życia”.  Ale im większy transfer socjalny, tym większy interwencjonizm państwa w gospodarkę. Takie państwo potrzebuje coraz więcej środków aby zaspokajać żądania socjalne biedniejszych grup. Jest to jeden ze sposobów na tworzenie się ustrojów socjalistycznych. Socjalizm aby być efektywne musi zbudować silne państwo, zdolne do  skutecznego egzekwowania podatków od grup bardziej zaradnych.
Widzimy więc, że państwo z założenia liberalne może „dzięki” zasadzie solidaryzmu społecznego może powoli przeradzać się w państwo socjalistyczne. Prawie wszystkie tzw. państwa zachodnie przeszły lub przechodzą tego rodzaju transformację. Można to zaakceptować i z tego się cieszyć, ale trzeba się także liczyć z tym, że im większy transfer socjalny, tym mniej pozostaje na inwestycje,  tym wolniejszy jest rozwój i tym większe niebezpieczeństwo zapaści gospodarczej. Państwo, które nadmiernie ingeruje w życie codzienność obywateli  z zasady jest kosztowne, ociężałe i niewydolne.
Państwa autorytarne w swojej czystej postaci zbudowane jest na zasadzie piramidy. Na samym szczycie władca, od którego woli wszystko zależy, niżej - podlegli mu i całkowicie posłuszni  akolici, jeszcze niżej wyznawcy, utwierdzeni w przekonaniu, że tylko przywódca obdarzony ponadnormalnymi zdolnościami jest w stanie wszystko rozumieć i jako ten najmądrzejszy wie wszystko, ma plan i może jako jedyny rozwiązać wszystkie nasze problemy. Na samym dnie reszta poddanych, zmuszanych najczęściej do poddaństwa i posłuszeństwa. Warunkiem powodzenia poczynań władcy jest wiara, posłuszeństwo i brak wątpliwości w słuszność jego idei i poglądów. Nie są ważne szczegóły, np. jaki tytuł oficjalnie taki władca przyjmie: Cesarz, Król, Sekretarz Generalny, Generalisimus, Wódz Naczelny, Ojciec Narodu czy Prezes, ważne jest to, że tego typu władza wymaga ścisłej kontroli obywateli, bo tylko ścisła kontrola (inwigilacja) umożliwi wyłonienie przeciwników, których następnie należy szybko ujawnić, wskazać, napiętnować. Nawiasem mówiąc tego typu władzy wrogowie są bardzo potrzebni, wręcz niezbędni. Na wrogów zawsze można zrzucić wszystkie nieszczęścia i  niepowodzenia, istnienie wrogów i konieczność walki z nimi bardzo dobrze tłumaczy konieczność ograniczania swobód obywatelskich i rezygnację z części dóbr. Wróg rzeczywisty lub urojony spala społeczeństwo z władzą, gdyż tylko władza ma moc aby ewentualnie przed wrogiem nas obronić i może kiedyś wroga pokona. Obywatele stale kontrolowani i poddawani rożnym zabiegom socjotechnicznym w końcu będą ulegli, część z nich dlatego że władzy uwierzy, cześć ze strachu.
Władza autorytarna może istnieć w wielu odmianach różniących się pozycją wodza, uprawnieniami akolitów, stopniem podporządkowania sobie społeczeństwa i siłą stosowanych represji. Rożna może być także zasada podziału dóbr. Najpowszechniejsza jest taka, że im kto jest wyżej w hierarchii tym więcej mu się należy. Nawet jeśli w założeniach władza wprowadzi zasadę, że wszyscy mają otrzymywać mniej więcej po równo, to w praktyce i tak ci najsilniejsi zawsze wezmą sobie najwięcej. Nierówności i w tym modelu władzy stają się nieuchronne. Z tą różnicą, że bogactwo w ustrojach liberalnych jest związane z wytwarzaniem a w ustrojach autorytarnych z zajmowaną pozycją w hierarchii władzy.
Co z tą demokracją? Otóż demokracja nie jest niezbędna do sprawowania władzy. Demokracja, to ewentualnie tylko sposób na wyłanianie władzy i jej okresową ocenę i weryfikację. Lud nie pełni władzy w żadnym z ustrojów. Władzę pełnią albo przedstawiciele ludu (przez nich wyłaniani) albo uzurpatorzy, którzy władzę biorą sobie sami. Demokracja w nowoczesnych ustrojach umożliwia kadencyjność władzy i jej zmianę przy wyborach. Demokracja jednak nie zapewnia raz na zawsze jednego modelu władzy. W wyniku demokratycznych wyborów może pojawić równie dobrze władza o charakterze liberalnym jak i autorytarnym. Zresztą tę cykliczność preferencji wyborczych można zaobserwować w wielu krajach. Liberalizm gospodarczy zwykle sprzyja rozwojowi, gdy on obowiązuje zazwyczaj wszyscy mają się coraz lepiej, z tym że w końcu jedni (mniejszość) maja zdecydowanie więcej niż reszta i to przestaje się większości podobać. Pojawiają się tendencje do formułowania coraz radykalniejszych żądań socjalnych lub zmian ustrojowych gwarantujących większą „sprawiedliwość” w podziale dóbr. W końcu pojawia się alternatywa w postaci ugrupowań oferujących społeczeństwu większą równość i sprawiedliwość, lepszą opiekę socjalną i w ogóle większy dobrobyt. W konsekwencji następne wybory są okazją do przekazania władzy właśnie tym populistycznym ugrupowaniom. I co one robią? One, aby wywiązać się ze swoich obietnic musza wprowadzić model autorytarny, ze wszystkimi jego konsekwencjami. Inaczej się nie da. Ich rządy w końcu doprowadzają do zapaści gospodarczej, i wtedy rządzący mają do wyboru albo poddać się weryfikacji w demokratycznych wyborach stracić władzę, albo wprowadzić ostrzejszą formę autorytaryzmu w formie pełnej dyktatury. Wtedy o demokracji i demokratycznych wyborach można już zapomnieć.
Wnioski są takie:
·         Demokracji nie zagrażają państwa liberalne, gdyż te bez demokracji nie mogłyby istnieć. Demokracji zagrażają ustroje z tendencją do autorytaryzmu. Dla nich demokracja jest stałym zagrożeniem i jako taka w sposób naturalny będzie w trakcie ich rządów ograniczana i likwidowana.
·         Demokracja nie jest więc wartością stałą i niezmienną w żadnym kraju. Demokracja jest elementem życia społecznego i politycznego, który został wywalczony przez naszych przodków i który, jako zasadę odziedziczyliśmy. Od nas zależy czy będziemy dobrodziejstwo demokracji szanować i chronić, czy pozwolimy aby nam je odebrano.
·         Musimy więc jako obywatele zrozumieć w końcu, że naprawdę od nas zależy nie tylko kto i według jakiego modelu będzie nami rządził, ale też to czy zasada demokracji będzie w ogóle nadal obowiązywać. Zawsze będzie takie niebezpieczeństwo, że  poprzez nasze nieprzemyślane, lekkomyślne wybory pozbędziemy się dziedzictwa demokracji i oddamy siebie i nasze dzieci na pastwę dyktatorów i tyranów. Pamiętajmy też, że dyktatorzy zwykle sami władzy nie oddają. Prawie zawsze aby obalić dyktatora potrzebny jest „rozlew krwi”.  Zastanówmy się czy tego chcemy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz